Chińskie portfele, chińska taniocha, portfel Made in China

Chińskie portfele, chińska taniocha, portfel Made in China

Niechęć klientów w Polsce do tzw. chińszczyzny ma swój rodowód w czasach PRL-u, kiedy to w sklepach zaczęły pojawiać się tanie towary wyprodukowane w Chinach.  Były tanie, bo na takie było stać rodzinę Kowalskich, a jeśli tanie, to kiepskiej jakości, i tak oto stały się synonimem tandety i badziewia.

Kiepskie, tanie i śmierdzące "chińskim klejem", mimo wszystkich swych wad, jakoś dawały radę i tym samym torowały sobie drogę do polskich domów.

Przez wieki luksusowa galanteria skórzana mogła pochodzić wyłącznie z rodzinnych manufaktur ulokowanych we Włoszech lub we Francji.  I tak oto po dziś dzień napis na metce "Made in Italy" lub samo słowo "Italy" wybite na portfelu ma oznaczać wysoką jakość, tłumaczyć wysoką cenę i być gwarantem, że produkt został w całości wykonany przez zręcznego Francesco, który kaletnictwa uczył się u samego mistrza Salvatore z Florencji. I być może było to prawdą jeszcze do lat 80-tych ubiegłego stulecia, kiedy to biznes portfelowo-torebkowy był rzemiosłem niszowym, zaopatrującym w luksusowe dobra zamożną, niszową część społeczeństwa.

Wraz z bogaceniem się społeczeństw na całym świecie, zapotrzebowanie na dobra luksusowe  gigantycznie wzrosło, rodzinne manufaktury po pierwsze nie były w stanie nadążyć za zapotrzebowaniem żarłocznego rynku, a po drugie, nie dotrzymywały kroku eksplozji nowych brandów (Michael Kors, Tommy Hilfiger), które bezpardonowo wkroczyły na rynek z ofertą super-modnych nieskórzanych torebek i portfeli w bezczelnie dobrych cenach.

Kluczem do sukcesu legendarnych marek takich jak Gucci, Prada, Coach, Burberry,  LV okazało się przeniesienie produkcji masowej do Chin, państwa, które od lat dysponowało najnowocześniejszymi halami produkcyjnymi zarządzanymi przez szybko uczących się, pracowitych super-specjalistów. I tak oto dziś kupując torebkę znanej włoskiej marki możemy spodziewać się wszytej wewnątrz metki z napisem Made in China. Jak długo taka metka będzie powodować niechęć polskich klientów,  sam Budda raczy wiedzieć, ale najlepszym lekarstwem na uprzedzenia i lęki jest… WIEDZA.

Fabryki w Chinach to nie jest jeden, jednolity, zunifikowany system produkcji chińskiego badziewia. Spotkamy tu ogromną różnorodność standardów i kosztów produkcji, od dość ubogich hal z przewagą pracowników manualnych, po super nowoczesne jednostki sterowane komputerami. Światowej klasy marki mają swoje linie produkcyjne w najlepszych fabrykach, wyposażonych w najnowocześniejsze maszyny kaletnicze, niedostępne i nieosiągalne w Europie.

Markety, ze względu na inną klientelę, będą zlecać produkcję fabrykom oferującym wciąż niezłej jakości towar za dużo mniejszą cenę. Jednocześnie w każdym społeczeństwie znajdzie się liczna grupa klientów zainteresowana najniższą możliwą ceną i to dla nich produkcją zajmą się fabryki, które są mistrzami kompromisu pomiędzy przyzwoitą jakością i wyśmienitą ceną.

 A co z rodzimymi producentami galanterii skórzanej, "Manufakturami Żoliborz" z nieistniejącymi "Garbarniami Grochów"? Gdzie naprawdę produkowane są portfele z polsko brzmiących nazwami typu "Wysocki", "Kochanowski" i "Zieńć"?

Jednego możemy być pewni, nie są produkowane w polskich rodzinnych firmach kaletniczych, bo takowe albo nie istnieją, albo stanowią małe garażowe zakłady, które nie są w stanie wyprodukować ponad miliona portfeli rocznie, potrzebnego na pokrycie potrzeb teraźniejszego polskiego rynku.

Rosnące w galopującym tempie potrzeby jest w stanie zaspokoić tylko…pracowity Azjata, ze swoją wypasioną w drogi sprzęt fabryką, z elastyczną ofertą skrojoną na każdą europejską kieszeń. Metek "Made in China" z pewnością nie będzie ubywać, a tylko od nas zależy, jakiego sortu produkt trafi w nasze ręce.

Komentarze

  1. Dominika Bilon

    Witam, czy mozna Panstwa portfele zakupic w hurcie ? Bede wdzieczna za oferte. Pozdrawiam Dominika Bilon

Zostaw wiadomość